| 2008-09-28 10:58:06 |
Smagani poranną bryzą, której próżno by szukać w Olsztynie, o poranku odpalamy kompa i co widzimy? Parę fotek autorstwa Krystyny Jaworskiej! Obiecała nam ich więcej, jak tylko otrząśnie się z tej traumy, którą przeszła podczas wczorajszego występu Zarazy.
Zobaczywszy tę potwarz, jaką jest umieszczenie tak szlachetnych dzieł na szmatławej stronie Zarazy, Krysia postanowiła się zemścić i zamieścić jeszcze parę fotek. Oczywiście liczymy na dokładkę. Bo po co?
I ni stąd ni z owąd pojawiła się Kasia Gajko, koordynatorka wczorajszego koncertu z ramienia MONAR-u, która przesyła Wam plakat. No trudno. |
 |
| 2008-09-23 12:56:24 |
Właśnie otrzymaliśmy szczegółowy program obchodów 30-lecia MONAR-u pod nazwą Przejdź na naszą stronę i III Festiwalu Rockowego Kierunek Olsztyn, który poniżej kopiujemy. Obie imprezy połączyły siły, zatem koncert i towarzyszące mu występy artystyczne potrwają dziesięć godzin - należy zatem zaopatrzyć się w mokry prowiant i suchą wodę. A więc -
27.09., Olsztyński Amfiteatr im. Czesława Niemena, godz. 13-23;
13.oo –15.oo – Powitanie, występy zespołów konkursowych wyłonionych w ramach eliminacji – 5 podmiotów
15.1o-15.25 - Happening teatralny
15.3o-15.4o - Blok oficjalnych przemówień zaproszonych gości
15.4o-16.oo - Występ grupy capoeiry i towarzyszących im bębniarzy
16.oo-16.o5- Balonik do nieba
16.1o-16.2o - C-walk Olsztyn – taniec hiphopowy
16.25 -16.4o - MCD - blok konkursowo-promocyjny
16.45-16.55 - SOLITARE
17.oo-17.45 - Koncert zespołu ZARAZA
17.5o-18.5o - Koncert zespołu KUŚKA BROTHERS
18.5o-19.5o - Koncert zespołu KOOKABURRA
20.oo-21.oo - Koncert MARIKI
21.oo-21.3o - Przerwa techniczna - Teatr Ognia „Salamandra”
21.35-22.45 - Koncert zespołu LIPALI
Wstęp jest darmowy. Liczymy na Wasze gremialne przybicie tym bardziej, że jest to jeden z ostatnich w tym roku koncertów lajw w olsztyńskim amfiteatrze; no cóż - jesień, dzieci liście zbierają na wu-ef...
|
 |
| 2008-09-22 15:34:11 |
| Rzućcie okiem na parę fotek, które cyknął podczas sobotniego koncertu zorganizowanego przez Heyah Superligę i MOK, Marcin MarcinKa Kierul. Ponieważ konferansjer Sikor był przeważnie wszędzie, tylko nie na scenie, jest szansa, że wypatrzycie także siebie. A do zwiedzenia całej superligowej galerii autora zapraszamy tutaj. Rowery najs! Rowery gud! |
 |
| 2008-09-15 23:02:50 |
Przypominamy, żebyście nie zapomnieli zapamiętać - 20.09. (sobota) o godz. 17 w Olsztyńskim Amfiteatrze im. Czesława Niemena, w ramach oficjalnego zakończenia sezonu rowerowej Heyah Superligi i Olsztyńskiego Lata Artystycznego, swoje akordy ze sceny potoczą Kult, Enej i Orchid. Wodzirejem będzie zarazowy Sikor. W związku z tym mamy dla Was osiem wejściówek (wstęp na imprezę będzie ograniczony - podobnie jak ograniczony jest nasz wokalista). Przed Wami koszmarnie trudne zadanie; pierwszych osiem osób, które od jutra od godz. 10 wyślą sms na nr 607 38 08 18, w jego treści wpisując swoje imię i nazwisko (koszt sms-a w/g stawek poszczególnych operatorów), w ciągu góra godziny otrzymają potwierdzenie wygranej. Jednak, żeby odebrać zaproszenia, zwycięzcy będą musieli osobiście zgłosić się 20.09. w godz. 12-15 z dowodem tożsamości do biura zawodów w Lesie Miejskim (koło strzelnicy LOK). Radzimy przybyć jak najwcześniej, by nacieszyć swe zmysły rywalizacją rowerzystów. Pozdrower i fęk ju rowery macz! |
 |
| 2008-09-12 19:15:08 |
| W najbliższą niedzielę, 14.09., tuż po godz. 16, na antenie Radia Olsztyn nasz zarazowy Szyman opowie o tym, jak przerąbał dwadzieścia lat swojego życia w brandzly muzycznej. Polecamy tę audycję, gdyż pewnikiem ani słowem nie wspomni o epizodzie z Zarazą. What's the frequency, Kenneth? - FM 103,2. |
 |
| 2008-09-10 16:18:12 |
Z gitarą robi, co chce - najczęściej gdzieś ją gubi. Jego wokal - od anielskiego dyszkantu aż po diabelski growl, wprawia w zakłopotanie i detronizuje niejednego Wodeckiego. Największe przeboje komponuje z łatwością, nawet kiedy nie śpi; jutro swoje 33. urodziny celebrować będzie nasz zjawiskowy Marcin Pachoł Pacholski. Według specyficznego kalendarza starożytnych Zarazów, to już "trzy smolarki*"! Posiadacz w/w cnót i jeszcze wielu innych trzech, już od lat porywa, zadziwia, szokuje i wkurza. Pastwa, buszki od zespołu! Łoj Dana, Dana!
* jednostka "smolarek" równa jest liczbie 11 - czy ktoś rozszyfruje dlaczego? |
 |
| 2008-09-05 10:24:48 |
Czas na zapowiedzi;
20 września w olsztyńskim amfiteatrze im. Czesława Niemena, w ramach hucznych obchodów zamknięcia sezonu Heyah Superligi - naszych rowerowych ziomali, zagrają Kult, Enej i Orchid. Swoją pseudoelokwencją konferansjerską "zaszczyci" Was zarazowy Sikor. Impreza będzie biletowana - darmowe wejściówki będą wkrótce do zdobycia w lokalnych mediach i w siedzibie Miejskiego Ośrodka Kultury. My też będziemy mieli kilka dla Was, ale o tym później, bo teraz...
Człowiek z magnetofonem w nosie swojego brata.
Oraz - 27 września w tymże amfiteatrze wypraszamy Was z koncertu Zarazy. Zagramy wśród innych, znamienitszych zespołów. Szczegóły podamy za dwa lata o 7:32. Czuwaj! |
 |
| 2008-09-03 18:32:54 |
W przeddzień rocznicy wiekopomnych zdarzeń pragniemy Wam przypomnieć, że 4.09.2005 Wicemarszałek Województwa dr Władysław Kubiak uczestniczył w otwarciu XVII Krajowej Wystawy Psów Rasowych we Włocławku. To istotne, ale skupmy się na innej uroczystości; jutro Piotr Szyman Szymański, współzałożyciel Zarazy, nasz producent, kumpel, przyjaciel i wirtuoz gry na rzadkich owocach, skończy 400 lat! Zatem, wspólnie z Andrzejem Rosiewiczem, zaintonujmy! Szyman, lej do naszych uszu ten gitarowy miód! Pozdrawia Twoje dziecko, Zaraza, i inne dzieci.
|
 |
| 2008-08-30 13:29:26 |
1-go września 1993 roku, w kortowskim klubie U Tomka (obecnie stołówka uniwersytecka) zagraliśmy nasz pierwszy koncert. Potem przez tydzień zmywaliśmy z siebie rzucone w nas pomidory i kiwi oraz leczyliśmy rany kłute zadane przez zadowoloną publiczność. Znaczy to, że właśnie obchodzimy naszą kwadratową rocznicę. Z tej okazji pragniemy przypomnieć Wam i sobie fragmenty siedmiu z dwóch artykułów, które ukazały się w telewizji.
Super Express, 1996
Dla czytelników (...) mamy NIESPODZIANKĘ! Trzeba wymienić największą liczbę tytułów piosenek tego zespołu. Osoba najlepiej zorientowana będzie posiadaczem UNIKATOWEGO SINGLA. Nagroda za drugie miejsce to możliwość adoptowania wokalisty Sikora! Krzysiu Typa (management) potwierdził to pisemnie i nikt się nie wykręci. Nawet jeśli zwycięzcą będzie szpakowaty jegomość.
Gazeta Olsztyńska, 1997
Kolejna piosenka, która znalazła się na singlu, „Dacza”, jest swobodną wariacją na temat dramatycznej, chociaż słynnej od lat kilku kompozycji zespołu Scorpions znanej jako „Wind of Change”. Po niewielkiej przeróbce utwór stracił swój pierwotny, podniosły charakter zyskując bardziej przyziemny, swojski klimat, jakże bliski sercu każdego Polaka na letnisku...
Gazeta Olsztyńska, 1998
Znalazł się jeszcze jeden człowiek, który postanowił zająć się na poważnie naszymi sprawami. (...) Koleś mieszka pod Radomiem. Pojechał kiedyś w rodzinne strony i usłyszał na ulicy jak grupa naprutych punków śpiewała: „Ja chcę być Martiną Navratilovą”. Wtedy w nas uwierzył.
(?), 1993
W czasie tegorocznej wiosny rozpadła się grupa „I WANT YOU”. Dwóch jej członków – MACIEK BAJUR (gitara basowa) i PIOTR SZYMAŃSKI (gitara) postanowili założyć nową kapelę. Dołączył do nich wokalista grupy „DIRTY PICTURES” - PIOTR SIKORSKI i tak narodziła się „ZARAZA”. (...) Stawia się ten zespół w szeregu największych tegorocznych odkryć Olsztyna.
Dziennik Pojezierza, 1996
Był taki okres, kiedy ludzie, zaraz po tym, jak Szyman odszedł od Zarazy i dołączył do Big Day'a, dosyć namiętnie komentowali to wydarzenie wydając różne opinie o przyjaźni, uczciwości, muzyce itp.
(...) Przeskakujemy do tematu Zarazy i po drugiej stronie stolika powraca facet, do którego się przyzwyczaiłem, szczery i bezpośredni.
Szyman: Wiesz, kiedyś w życiu trzeba podjąć ważną decyzję. I ja to zrobiłem. Dlaczego to wywołało tyle emocji? (...) Mówiłem chłopakom: jeśli naprawdę nie znajdziecie nikogo na moje miejsce, dokończymy razem tę płytę. Nie przyjęli propozycji. Od razu im mówiłem, że jedynym gitarzystą, który mógłby mnie zastąpić, jest Pachoł, tylko jego widziałem w tym zespole.
Marek Stećko: Zupełnie nie wiem, dlaczego Zaraza zawsze kojarzyła mi się z terminami, które w słownikach występują jako synonimy słowa „kumplowanie”.
Szyman: Nie spotykamy się, nie rozmawiamy. Raz tylko przyszedł do mnie Sikor, żeby odebrać klucze od swojego mieszkania. Wiesz, na noże jeszcze nie poszło.
Wyłączyłem magnetofon, kiedy Szyman powiedział: Nie zapytałeś mnie jeszcze o najważniejsze. Czy ja myślę, że dobrze zrobiłem. Czy ja wiem? Chyba tak...
Dziennik Pojezierza, 1997
Hyde Rock Park - „Pielgrzymka kontrolowana”, Pachoł
Ostatnie akcje, dziejące się w telewizji, niezależnie od stacji nadawczej, przyprawiają mnie o mdłości. Telewizja polska i pozostałe stacje emitują programy, które nie wiem, czemu służą. Konkretnie, chodzi mi o wizytę papieża w Polsce. Ludzie, to nie Wyścig Pokoju, żeby co wieczór przedstawiać kronikę wydarzeń dnia, z „papą” w roli głównej. Gdzie klęknął, co powiedział o 13.23. Proponowałbym w takim razie zrobić transmisję z poobiedniej drzemki Ojca Św., jego przybocznych kapłanów i czterech tysięcy ochroniarzy. Oczami wyobraźni widzę napięcie i emocje towarzyszące temu wydarzeniu. - Papież chrapie i proszę państwa, ku zaskoczeniu 250 tysięcy wiernych (...) przewraca się na drugi bok. W tym samym czasie w programie drugim powinno się nadać relację na żywo z wyścigu pielgrzymek pieszych do Częstochowy. - Ksiądz w żółtej koszulce lidera, z megafonem w ręku, wysuwa się na prowadzenie itd. Może któraś ze stacji telewizyjnych zainteresuje się takim pomysłem, bo od tego, co pokazuje w tej chwili, do moich pomysłów jest już tylko kroczek...
Gazeta Olsztyńska, 1997
Jak pamiętacie (...) ogłosiliśmy konkurs na najlepszą pracę przedstawiającą Sikora (...) i Reginę (...). Sikor niebywale ucieszył się, że nagrodzona przez nas praca jest tak dobra. Chrząknął z dumy nad swoją podobizną, podrapał modelinową Reginę po plecach, podpisał z zawijasem single Zarazy i z boskim uśmiechem wręczył je zwyciężczyni konkursu. (...) Wzruszenie odebrało Sikorowi głos, dlatego tylko mrugał oczami i obmacywał palcami kolorowe figurki.
Gazeta Olsztyńska, 1997
W odległych wiekach średnich liczne choroby panoszące się w osadach, siołach, zaściankach, książęcych zamczyskach, wsiach i zagrodach, warowniach rycerskich i klasztorach dziesiątkowały ówczesną społeczność. Mór nie oszczędzał nikogo stwarzając jednakowe, demokratyczne warunki do umierania margrabiemu grafowi von Klimpke i kmieciowi Alojzemu. Obecnie pierońska ZARAZA znowu bezlitośnie puka do waszych drzwi. (...) Cała płyta, na której znajdzie się wiele atrakcyjnych bluźnierstw i błędnych teorii na temat rock-und-rolla trafi do sklepów 26 maja, w święto mamuśki. - Cieszy mnie to okrutnie, bo nie będę musiał kupować prezentu – zdradził nam bezskutecznie próbując utrzymać pozycję pionową przy mikrofonie (...) Sikor.
Gazeta Olsztyńska, 1997
(...) w olsztyńskim pubie „U Jasia” koncertował zespół „Zaraza”. Tłum był taki, że grupa miała problemy z zejściem ze sceny.
Olsztyński Informator Kulturalny, 1997
(...) dysponowali już kasetą demo nagraną dla Radia WAMA i zaczęto mówić o nich poza regionem. Niestety następne dwa lata nie posunęły grupy do przodu. Wręcz przeciwnie, ZARAZA zeszła na margines życia artystycznego. Odejście gitarzysty Piotra Szymańskiego do grupy BIG DAY wydawało się być elementem, który zamknie historię ZARAZY. Próby z gitarzystą elbląskiej formacji FUNK JELLO na niewiele się zdały... Aż tu nagle na gitarze pojawił się PACHOŁ (ex PRELEGANT).
(?), 2000
Reaktywowała się znana z pełnych energii koncertów olsztyńska formacja Zaraza. Wielki powrót rozpoczną 1 kwietnia dużym koncertem, w którym weźmie też udział Muniek z T.Love.
Gazeta Olsztyńska, 2000
Tomasz Rusak: Co się stało, że zespół Zaraza po długiej, dwuletniej przerwie wznowił działalność?
Sikor: Spotkaliśmy się u mnie i okazało się, że od dawna wszyscy mieliśmy taki zamiar, tylko trzeba było zrobić ten pierwszy krok. No i ja go zrobiłem.
Ozos: On wtedy nie był sobą!
(...)
Pachoł: Po prostu stara dobra Zaraza. Chcieliśmy przywołać te sentymenty...
Tomasz Rusak: Czym zaskoczy odnowiona Zaraza?
Sikor: (...) W dalszym ciągu zamierzamy utrzymać konwencję Muppet Show lub, jak kto woli, Latającego Cyrku Monty Pachoła. Muzycznie będzie tradycyjnie rock'n'rollowo-punkowo-popowy kabaret. A filozofia kapeli, to brak filozofii.
(...)
Tomasz Rusak: Dzięki za rozmowę i powodzenia.
Sikor: Czy ja mógłbym tu jeszcze coś...
Tomasz Rusak: Jasne.
Sikor: Po pięciu latach burzliwego małżeństwa oraz dwuletniej separacji ponownie weszliśmy do wspólnej sypialni i mamy z niej zamiar wyjść z przecudnym potomstwem.
Pachoł: Ty, ale to sobie wcześniej przygotowałeś...
Gazeta Olsztyńska, 1998
Publiczności podobał się zwłaszcza występ Zarazy. Kapela „kupiła” widownię m.in. przeróbką wielkiego hitu „Wind of Change” grupy Scorpions i nietypowym przebraniem na scenie – wokalista (...) ubrany był w kimono, gitarzysta Marcin Pacholski w strój sprintera. Nic dziwnego, że grupa bisowała trzy razy.
Gazeta Olsztyńska, 2003
Michał Bartoszewicz: Dlaczego poniedziałkowy koncert jest ostatnim w historii Zarazy?
(...)
Welon: Wypaliliśmy się. Zrzucę też na rozwój rynku muzycznego. Moda się zmienia, a my nie chcielibyśmy grać inaczej, żeby za nią nadążyć.
Michał Bartoszewicz: Czy jest szansa na to, żeby Zaraza jeszcze kiedyś wspólnie zagrała?
Welon: Jeśli ktoś uzna, że zespół z podziemia, taki jak Zaraza, przyda się jako atrakcja jakiegoś koncertu, to wtedy kto wie...
Gazeta Wyborcza, 2003
Filip Onichimowski: Czy z okazji jubileuszu i zarazem pożegnania Zaraza przewiduje jakieś specjalne atrakcje dla swoich fanów?
Sikor: Tak, koncert będzie miał charakter wyjątkowy. Razem z nami zaprezentuje się duża grupa olsztyńskich wykonawców, którzy zaśpiewają sami albo z nami nasze piosenki. Jako że jest to pożegnanie, Zaraza też da z siebie wszystko.
Filip Onichimowski: W ciągu dziesięciu lat działania wielokrotnie dla żartu straszyliście Waszych sympatyków rozwiązaniem. Czy tym razem to prawda?
Sikor: Rzeczywiście, wiele razy puszczaliśmy dla zgrywy takie informacje. Przez to teraz nikt nam nie wierzy, ale to całkowita prawda. Nasze drogi się porozchodziły.
Gazeta Olsztyńska, 2005
Żywiołowi, dynamiczni, nieprzewidywalni, szczególnie na koncertach – wszystkie przymiotniki idealnie pasują do zespołu, który jeszcze za swojego krótkiego żywota dorobił się u fanów miana legendy. Decyzja o rozwiązaniu kapeli w 2003 dla wielu wielbicieli była szokiem. Na szczęście legenda powraca! (...) Dwa tygodnie temu chłopaki z Zarazy zagrali pierwszy raz po przerwie na zlocie motocykli w Giżycku. - I sprawdziły się nasze oczekiwania: nadal nie umiemy grać – śmieje się kokieteryjnie Sikor. (...) Kto nie pamięta nieśmiertelnej „Reginy” z repertuaru kapeli, lepiej niech się do tego nie przyznaje.
Portret, 1996
ZARAZA – wieloletnie i głębokie związki uczuciowe wokalisty Sikorskiego z Matką Boską zdają się gwarantować, że sprawa sukcesu została załatwiona odgórnie już dawno temu. Po chwilowym zachwianiu, spowodowanym odejściem gitarzysty Szymańskiego do innego klubu (Opatrzność patrzyła wtedy w inną stronę) wydaje się, że za sprawą gitarzysty „Pachoła” zespół złapał drugi oddech. Pokrętne działania menadżerskie i złe kontrakty trzymają ten zespół, któryś z kolei rok na olsztyńskim podwórku, nie pozwalając mu wypłynąć na szersze wody. Wierzę głęboko i wyraźnie to widać w mojej szklanej kuli, że ten rok wreszcie przyniesie Zarazie pierwszą płytę i zasłużone miejsce na polskim rynku muzycznym. Bo przecież zespół ten dusi się w mieście, gdzie ludzie nie są cool!
Brum, 1997
(...) W rubryce „muzyczny styl” możnaby napisać „każdy”, albo „dowolny”. Od punka, przez zakręconego gitarowego rocka, kilka żartów muzycznych, aż po awangardowo-tangową piosenkę „Wariat”. MACIEK BAJUR: „Od początku przyświeca nam jedno założenie – coś robić z wolnym czasem. Trochę na wzór THE POLICE – szybko, ładnie i dużo pieniędzy. A tak poważnie to nasz sposób na życie. Lubimy przebywać ze sobą, a najlepszym określeniem na to, co robimy jest CRAZY NEW WAVE PUNK ROCK. Oczywiście z Simonem LeBon na wokalu." CZAREK OZGA: „Wszystko się tu miesza. Całkowity eklektyzm. Chodzi o to żeby muzyka miała puls. Aby było ostro i do przodu. Po pijaństwie, które zespół reprezentuje można powiedzieć, że wczesny T.LOVE lub ODDZIAŁ z JARYCZEWSKIM... Dlatego naszą przyszłość widzimy w różowych kolorach."
Dziennik Pojezierza, 1995
Marek Stećko: Zaraza słynie z pewnych, hm, skłonności do imprez alkoholowych...
Sikor: Prawdopodobnie nas z kimś mylisz... Tak się jakoś utarło. (...) W plotkach jest zwykle trochę prawdy, ale całkowicie odżegnujemy się od takich opinii.
Szyman: Jeśli zwykły śmiertelnik przyjdzie do knajpy i się narżnie w trupa, to będzie jednym z wielu. Jeśli przyjdzie któryś z nas a, nie daj Boże, przyjdziemy razem, zrobimy trochę hałasu, trochę popijemy, to już jest nalepka: ale pijaki! (...) Na przykład Van Gogh musiał pić całe sześć lat, żeby znaleźć odpowiedni odcień żółci.
(...)
Marek Stećko: Chcielibyście zostać takimi gwiazdorami, żeby panienki sikały na Wasz widok?
Szyman: Nie.
Sikor: Tak.
(...)
Marek Stećko: Kryje się w Was podejrzany element w stylu Paweł Kukiz?
Szyman: Chyba nie. Ja z Kukizem miałem wiele do czynienia. Graliśmy wspólnie wiele koncertów i jeszcze parę innych rzeczy robiliśmy razem. Miałem nawet propozycję wspólnego grania od niego. Może przesiąkłem tym troszeczkę.
Sikor: Czekam na chwilę, gdy ktoś napisze tekst, w którym będzie naśmiewał się z Zarazy. Błagam o ten moment. Zostanę pierwszym fanem tego zespołu, bo w delikatnej, sympatycznej drwinie nie należy się doszukiwać żadnej zawiści, obrazy.
Dziennik Pojezierza, 1996
„Krótko o...”
Szymańskim
Ozos: (...) Szymański dla mnie to po prostu muzyk pierwszej wody, bez dwóch zdań. Zdążyłem się napatrzyć na różnych wymiataczy i przestałem się łudzić – wiem na co go stać i jaką wielką stratę ponieśliśmy. (...) Jak był Szymański wiele nie musieliśmy myśleć, ponieważ to był taki bank pomysłów, filar. Prawie jak komputer, miał wszystko poukładane w przegródkach.
Pachole
Ozos: Pachoł jest bardzo muzyczny, wszechstronny, otwarty, dużo do naszych numerów wprowadził swoich pomysłów.
Gazeta Olsztyńska, 1997
Ile jest prowokacji w tym co robicie, a ile swobodnego stylu bycia?
Sikor: Lubię szokować, chociaż nie wszystkim się to podoba. Dobrze jest czasem wziąć publiczność za buzię (...) Jedni akceptują taką kreatywną prowokację, a inni kiwają głowami i pytają: co wy tutaj... skąd wy mieszkacie?
Ozos: Trzeba prowokować, żeby coś się działo. (...) Ludzie przychodzą na koncert nie tylko po to, żeby posłuchać piosenek. (...) Odrobina pajacowania jest więc z naszej strony wskazana.
Dziennik Pojezierza, 1995 [fragment rozmowy z Marcinem Trudnowskim - „chwilowym” gitarzystą Zarazy między Szymanem a Pachołem]
Marek Stećko: Po koncercie na Zaduszkach Rockowych „Halloween” Zarazę opuścił Piotr Szymański. Pamiętam, że byłem tego dnia w „Uranii”. Czy wtedy zespół zaproponował ci posadę gitarzysty?
Trudny: My się znamy już od tegorocznego festiwalu w Węgorzewie. Maciek Bajur miał dosyć smutną minę. Zapytał, czy mam ochotę pograć z nimi. Powiedziałem: nie. Umówiliśmy się, że ostatecznie odpowiem po tygodniu. Wróciłem do Elbląga i zdecydowałem, że jednak spróbuję. Tydzień temu przyjechałem na próbę, teraz mieliśmy następną (...) i zagraliśmy koncert.
(...)
Marek Stećko: Muzycy Zarazy powiedzieli mi, że Twoja osoba niebezpiecznie podniosła poziom urody w zespole...
Trudny: Taaaaak, taaaaak, słyszałem. Powiem ci, jak było naprawdę. W Węgorzewie koledzy z Zarazy zobaczyli mnie i chcieli, że tak powiem zerżnąć mi tyłek. Okazało się, że jestem mężczyzną i mocno się rozczarowali. Doszli do wniosku, że skoro nie możemy sobie z nim ciupciać, to niech chociaż z nami gra.
Gazeta Olsztyńska, 1998
W ostatnią sobotę Zaraza gościła na deskach stołecznego klubu „Riviera-Remont”. Relację z koncertu złożył nam przejęty (...) Sikor: - Klub był wypełniony do połowy. To całkiem niezła frekwencja jak na mało znany zespół, w dodatku spoza Warszawy. Przyjechało kilka załóg punkowych z Radomia i Łodzi. Pod sceną łączyliśmy pogo z pląsami. (...) Jeden z bywalców Remontu skomentował krótko: Takich świrów jeszcze tutaj nie było.
Super Express, 1996
(...) Wspomniana już Zaraza zagrała wiązankę przebojów. Ich postawa była ideologicznie bliska Szwedom (...). Prezentujący swoje wdzięki Sikor to czynnik erotyczny (obnażył się prawie cały), wyglądający jak bułgarski pasterz Pachoł wprowadził bezkompromisowość, Kudłaty z irokezem to punkowo rollowy akcent ZARAZY. Jedynie perkusista wydawał (tylko wydawał) się być spokojnym człowiekiem. To był jeden z najfajniejszych i szalonych koncertów kapeli.
Gazeta Warmii i Mazur, 1993
Przed kilkusetosobową widownią wystąpił (...) T.Love. Na koncercie trzeba było być z co najmniej trzech powodów: grupa grała dla chorej Patrycji, rejestrowała płytę live oraz żegnała się z gitarzystą (...). Do tej wyliczanki można też dołączyć występ Zarazy, która rozpoczęła koncert. Zdaniem wielu olsztyńska Zaraza gra coraz lepiej. (...) O 17.03 zaczyna Zaraza. Tłum przed sceną rytmicznie faluje. Piotr Szymański (...) określił graną przez grupę muzykę jako „lekki thrash”. (...) Wokalista (...) przypomina Jima Morrisona trochę śpiewem, trochę zachowaniem na scenie. Wyróżnić też trzeba Cezarego Ozgę, gitarzystę. Zaraza została ciepło przyjęta przez publiczność, mimo że występuje w niej dwóch członków nielubianego powszechnie w Olsztynie, nieistniejącego już zespołu I Want You. Grupa stawia pierwsze kroki, ale gra już bardzo sprawnie ostrą, dynamiczną muzykę.
Dziennik Pojezierza, 1995
Zaraza – wielki, czarny koń olsztyńskiego rocka, kultowa formacja babci Michalikowej i sens życia sióstr Pieróg wywołała niedawno dużo zamieszania i jest szansa na więcej.
Brum, 1997
Polska, koniec lat 90-tych. Wesołe, taneczne czasy. Raperzy rodzą się w każdej gminie. Pięciu sympatycznych chłopaków z JUST FIVE jest tak fajnych, że nikomu nie przeszkadzają ewidentne plagiaty z „boysbandowskiej klasyki”, a młodzież powoli zapomina jak wygląda gitara. Na szczęście, od czasu do czasu, pojawiają się debiutanci, którzy ratują tradycyjne, rockowe dziennikarstwo przed pójściem na emeryturę. Np. alkoholowa ZARAZA, która od pewnego czasu rozprzestrzenia się w rejonie Mazur. Stylistyczny misz-masz, świetny wokalista i witalny, gitarowy konkret. Niby nic, a jakoś raźniej na duszy...
Adam Kowalczyk: Słuchając płyty mam wrażenie, że zespół raczej ucieka – tak od szufladkowania, jak i od specjalnego filozofowania. Czy dobrze się czujecie w takiej stylistycznej różnorodności? Może wyjść na to, że dla jednych taka muzyka okaże się zbyt ostra, dla drugich zbyt łagodna i w sumie traficie w próżnię?
(...)
Pachoł: W związku z zaistniałą sytuacją mamy pewien komfort – czego byś nie powiedział o naszej kapeli zawsze będzie dobrze.
Bajur: Wiesz, możemy grać jak ANTHRAX, ale zaraz przyjdzie SIKOR i wszystko staje się takie ładne.
Adam Kowalczyk: I znaleźliście nawet taki kawałek jak „Regina”, czyli smutno-hiciastą piosenkę dla młodzieży o złamanych sercach...
Pachoł: Jak pamiętam, numer powstał w Malborku, w domu MAĆKA. Na werandzie wypiliśmy 100 litrów piwa i jego mama zapisała nas bez naszej wiedzy do poradni odwykowej.
(...)
Adam Kowalczyk: Czyli jakie są Wasze oczekiwania na dzisiaj?
Sikor: Chcemy dać ludziom trochę radości – żeby ktoś sobie nóżką potupał, papieroska zapalił...
Pachoł: Aby ktoś, kto posłucha tej płyty powiedział - „kurwa, tyle piją, a tak równo grają”.
15 lat... Jeszcze nie możemy legalnie kupować leguminy i sandałów, ale za to w dalszym ciągu nie istniejemy i profanujemy muzykę. No, to łynia!
|
 |
| 2008-08-08 13:06:06 |
| Z czeluści archiwów wygrzebaliśmy tekst punkowej kolędy Stajenka, naszego autorstwa, którą wykonaliśmy raz, a źle podczas bożonarodzeniowego koncertu w olsztyńskim pubie OKOP (obecnie Sowa) w 1996 roku. Wspominamy też naszą, zagraną wówczas kuriozalną wersję Gdy Śliczna Panna, pod basową charakterystyczną linię queenowo-bowie'owego Under Pressure, a kończącą się stonesowym podkładem z Sympathy for the Devil. Cóż, tacy kiedyś byliśmy. I raczej nie wydorośleliśmy. |
 |
|
 |